























O Bielefeld było już trochę kulinarnie, więc uzupełniam tylko o pozostałą część. Nie w sposób jest pokazac tutaj wszystko, lecz mam nadzieje, ze chociaz ta odrobinka będzie odzwierciedlać piękno Bielefeld i jego okolic. Po lewej: Jugendgästehaus, czyli nasz hotel. Po prawej: Universität Bielefeld. Ratusz w Bielefeld: stara (po lewej) i nowa częsć (po prawej) Budynki na starym miescie. Koscioly...




Siedzę sobie właśnie i myślę, co by tu przekąsić. Aż tu nagle N. mówi mi, że nie mogę nic już zjeść, bo je się tylko do godziny 19-stej, a później dopiero o 7 rano. Wyczytał to w Shape'ie, który dzisiaj przyszedł pocztą. Dziwne - pomyślałam - przewertowałam gazetę od deski do deski i nic z tym związanego nie pamiętam?! Więc dopytałam co i...




Wczoraj nie pojawiła się żadna notatka, a to z powodu urodzin N., który zawsze mówi, że skończył 18-naście. W rzeczywistości jednak tą 18-nastkę obchodził już piąty raz z kolei :-) Z tej okazji przygotowałam to, co sobie solenizant życzył, a były to jego ukochane sajgonki. Danie mimo, że z podwójnej porcji znikło w mgnieniu oka. I tego właśnie nie lubię, kiedy ja się...





Zgodnie z formułą bloga powinnam zacząć pisać tu o jedzonku, które udało nam się skosztować podczas tygodniowego pobytu. Jednak prawda jest taka, że najwięcej mogłabym pisać o wypróbowanych tam piwach, gdyż okazji do integracji było o wiele za dużo :-) Oprócz piwa, które w Niemczech jest atrakcją nr 1 jedlismy pyszne, wielkie sniadania, smaczne obiady na uniwersytecie i rownie smakowite kolacje. Porcje były...
...szybko się kończy. Pobyt w Bielefeld również. Skończyło się błogie zasiadanie do pełnego stołu z pysznym jedzonkiem, którego nie musiałam wcześniej przygotowywać. Pełen relaks i przyjemność z jedzenia. Bez pośpiechu i gotowania. Ach!Niestety dziś pierwszy raz od tygodnia zawitałam w kuchni, gdzie jak każdego dnia miałam okazję przygotować obiadek. Jednak ze względu na upał (którego w Niemczech nie było) i zmęczenie (które od...