Najwidoczniej nastał czas, kiedy los robi wszystko przeciwko mnie. Najpierw zaginął nasz ukochany kotek, później padł dopiero co nastawiony pszenny zakwas, a teraz drugi walczy o przetrwanie w 4 dniu swojego życia. W akcie desperacji zamówiłam już mąkę żytnią, która mam nadzieje pomoże mi w spokoju przygotować pierwszy w życiu udany zakwas żytni.
Mimo wszystko na przekór (nie jestem pewna jak to się pisze? Przepraszam za błędy ortograficzne, ale są one efektem zbyt długiego obcowania z GG i komputerami) przeciwnościom postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę, a mianowicie drożdże instant :-) Nastawiam pain a l'ancienne podane przez Malgosimi, bo w końcu maglosimowe zawsze się udaje.
Trzymajcie kciuki!
Mimo wszystko na przekór (nie jestem pewna jak to się pisze? Przepraszam za błędy ortograficzne, ale są one efektem zbyt długiego obcowania z GG i komputerami) przeciwnościom postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę, a mianowicie drożdże instant :-) Nastawiam pain a l'ancienne podane przez Malgosimi, bo w końcu maglosimowe zawsze się udaje.
Trzymajcie kciuki!
Obyło się bez ochów i achów. Rybka wyszła dobra, ale uważam, że jest wiele wspaniałych przepisów, które nie wymagają zanurzania jej w takich ilościach tłuszczu. Pewnie niektórzy sobie pomyślą, że jestem chorobliwą przeciwniczką smażenia i używania oleju, ale zapewniam, że to nie prawda. Na przykład dziś smażyłam na głębokim oleju krewetkowe prażynki Tao Tao, które bez obecności oleju miałyby nieco inny smak. Były bardzo dobre!
Podróż na pewno będzie trudno, bo to aż 3 godziny drogi do Lublina i nie wiem jak kotek ją zniesie. Mam jednak nadzieję, że nie będzie nam sprawiał większych problemów przez które podróż może się znacznie przedłużyć. Wygodny koszyk, woda i powinno wystarczyć.
Dawno nie pisałam o chlebach. Po tym, jak wyjechałam do Niemiec mój zakwas postanowił pożegnać się z tym światem i... spleśniał ;-) Dlatego też - z nadzieją na posiadanie większej ilości wolnego czasu w najbliższej (wakacyjnej) przyszłości - nastawiłam nowy wg receptury Mirabelki. Po 24h daje już pierwsze znaki życia. Bąbluje nieco bardziej niż zwykle z czego jestem niezmiernie zadowolona, a przyczyn tego upatruję w mące. Ostatnio kupiłam zgrzewkę '650' w Makro. Zdenerwowałam się już na te kupowane w marketach, gdyż zwykle mają krótki okres ważności ok. 2-3 miesiące. A ta ma ważność do października. Teraz tylko trzymam kciuki za zakwas, oby rósł zdrowo :-)

