Wspaniały chlebek z dodatkiem ziaren pszenicy. Ja użyłam łamanych, które nie wymagają tak długiego gotowania jak całe, a dodatkowo nabrudziły mi po całej kuchence.
Najważniejsze jest to, że nareszcie trafiłam na doskonałe połączenie ziaren i chleba, które lubię zarówno ja jak i moje Wiewiórki ;-) Bliźniaczy do tego, który jemy na co dzień. A poza tym nie potrzebujemy do niego zakwasu, a więc tym bardziej gorąco zachęcam wszystkich początkujących domowych piekarzy i piekarki. No i maksymalnie 2 dni na przygotowanie odpowiada mi w tygodniu zajęć.
PS. Od jakiego czasu podczas stygnięcia na kratce przykrywam bochenki ściereczką, dzięki czemu są później mniej kruche. Radę tę wyczytałam w którymś z ostatnich numerów Kuchni i jak dla mnie się sprawdza.
Najważniejsze jest to, że nareszcie trafiłam na doskonałe połączenie ziaren i chleba, które lubię zarówno ja jak i moje Wiewiórki ;-) Bliźniaczy do tego, który jemy na co dzień. A poza tym nie potrzebujemy do niego zakwasu, a więc tym bardziej gorąco zachęcam wszystkich początkujących domowych piekarzy i piekarki. No i maksymalnie 2 dni na przygotowanie odpowiada mi w tygodniu zajęć.
PS. Od jakiego czasu podczas stygnięcia na kratce przykrywam bochenki ściereczką, dzięki czemu są później mniej kruche. Radę tę wyczytałam w którymś z ostatnich numerów Kuchni i jak dla mnie się sprawdza.
Swój zakwas dokarmiam zwykle raz w tygodniu, dodając tę samą ilość wody i mąki (co jakiś czas stosuję mąkę razową, gdyż wzmacnia ona nasze zakwasowe kultury). Nie mam w tym celu ściśle określonego dnia, a czasem zdarza mi się nawet zapomnieć o nim na dłużej. Tego ostatniego nie zalecam, chociaż im szybciej nakarmimy nasz zakwas tym większa szansa, że będzie nam jeszcze długo służył.
Gdy nie używamy zakwasu do wypieków jego objętość rośnie wraz z kolejnymi dokarmieniami. Wówczas przystępuję do jego odświeżenia. Biorę wówczas 2-3 łyżki zakwasu, czysty słoik z zakrętką, a resztę niestety wyrzucam. Taki nowy zakwas ma ładniejszy zapach i wg mnie nie jest wcale słabszy. Niektórzy pewnie się z tym nie zgodzą, ale dodam, iż nie używam takiego świeżego zakwasu odrazu do pieczenia.
Gdy nie używamy zakwasu do wypieków jego objętość rośnie wraz z kolejnymi dokarmieniami. Wówczas przystępuję do jego odświeżenia. Biorę wówczas 2-3 łyżki zakwasu, czysty słoik z zakrętką, a resztę niestety wyrzucam. Taki nowy zakwas ma ładniejszy zapach i wg mnie nie jest wcale słabszy. Niektórzy pewnie się z tym nie zgodzą, ale dodam, iż nie używam takiego świeżego zakwasu odrazu do pieczenia.
Dla przełamania bessy na tym blogu wrzucam wczorajszy obiad, a właściwie kolację. Od początku roku szkolnego naszą porą obiadową jest godzina 18 lub 19 i z tego właśnie powodu rzadko robię zdjęcia potrawom, które jemy.
Wczoraj wyjątkowo N. zrobił kilka fotek pikantnym chickenburgerom wyszukanym na stronach kuchnia.gazeta.pl. Niezbyt często tam zaglądam, ale jeśli potrzebuję jakiegoś smacznego przepisu na gwałt, to i ta strona jest dobra :-) Całość wyszła pysznie, a i zwolennicy fastfoodów w naszym domu byli zadowoleni.
Wczoraj wyjątkowo N. zrobił kilka fotek pikantnym chickenburgerom wyszukanym na stronach kuchnia.gazeta.pl. Niezbyt często tam zaglądam, ale jeśli potrzebuję jakiegoś smacznego przepisu na gwałt, to i ta strona jest dobra :-) Całość wyszła pysznie, a i zwolennicy fastfoodów w naszym domu byli zadowoleni.
Szczerze przyznam, że do spróbowania tego przepisu zachęciła mnie jego nazwa :-) Wystarczy wpisać w Google "cycek teściowej", a przepis na ten wspaniały torcik znajdziecie na nie jedej stronie w tej samej niezmienionej formie. Tylko raz natrafiłam na wersję z ciastem orzechowym zamiast ciemnego biszkoptu.
składniki:
Na ciemny biszkopt:
- 6 jaj
- 1 szklanka cukru
- 1 lyzeczka proszku do pieczenia
- 3/4 szkl. mąki pszennej
- 2-3 łyżeczki kakao
masa:
- 5 żółtek
- 1/2 szkl. śmietany kwaśnej
- 1 cukier waniliowy
- 1 kostka margaryny
- 6 łyżek cukru pudru
- 1 l mleka.
Ciasto makowo-kokosowe:
- 5 białek
- 1/2 szkl. cukru
- 10 dkg wiórków kokosowych
- 1 szkl. suchego maku
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia.
Przełożenie placka:
- 1 duża paczka okrągłych biszkoptów
- 2 jasnej galaretki
- rodzynki.
sposób przyrządzania:
Białka ubić na sztywno, dodać cukier i żółtka. Dodać mąkę zmieszaną z proszkiem, na końcu kakao i lekko wymieszać. Wlać na blachę i piec w temperaturze 160-180 Celsjusza około 30-40 min. Po upieczeniu przekroić na 2 części.
Białka ubić na sztywną pianę. Dodać resztę składników i lekko wymieszać. Piec w temperaturze 160-180 Celsjusza przez 30-40 min.
Mleko i cukier waniliowy zagotować i odstawić. Wymieszać żółtka ze śmietaną, wlać do mleka i zagotować. Odstawić na ok. 30 min. Odcedzić przez gęste sito. Utrzec margaryne z cukrem, dodać uzyskany ser i wymieszać.
Przekładamy w takiej kolejności:
Ciemny biszkopt - masa - ciasto makowo-kokosowe - masa -ciemny biszkopt - masa - okrągłe biszkopty - na każdy biszkopt nałożyć rodzynkę - galaretka.
Dla osób wyposażonych w KA przygotowanie poszczególnych placków będzie bardzo szybkie i mało pracochłonne. Z podanych proporcji wyszedł mi bardzo wysoki biszkopt, który przecięłam na 3 części, a kokosowo-makową wkładkę przecięłam na pół. W sumie można z tego otrzymać 2 dodatkowe ciasta do przełożenia. Chyba, że ktoś dysponuje bardzo wysoką tortownicą, w którą można włożyć placki, masę i polać to wszystko galaretką z ułożonymi w niej biszkopcikami :-)
składniki:
Na ciemny biszkopt:
- 6 jaj
- 1 szklanka cukru
- 1 lyzeczka proszku do pieczenia
- 3/4 szkl. mąki pszennej
- 2-3 łyżeczki kakao
masa:
- 5 żółtek
- 1/2 szkl. śmietany kwaśnej
- 1 cukier waniliowy
- 1 kostka margaryny
- 6 łyżek cukru pudru
- 1 l mleka.
Ciasto makowo-kokosowe:
- 5 białek
- 1/2 szkl. cukru
- 10 dkg wiórków kokosowych
- 1 szkl. suchego maku
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia.
Przełożenie placka:
- 1 duża paczka okrągłych biszkoptów
- 2 jasnej galaretki
- rodzynki.
sposób przyrządzania:
Białka ubić na sztywno, dodać cukier i żółtka. Dodać mąkę zmieszaną z proszkiem, na końcu kakao i lekko wymieszać. Wlać na blachę i piec w temperaturze 160-180 Celsjusza około 30-40 min. Po upieczeniu przekroić na 2 części.
Białka ubić na sztywną pianę. Dodać resztę składników i lekko wymieszać. Piec w temperaturze 160-180 Celsjusza przez 30-40 min.
Mleko i cukier waniliowy zagotować i odstawić. Wymieszać żółtka ze śmietaną, wlać do mleka i zagotować. Odstawić na ok. 30 min. Odcedzić przez gęste sito. Utrzec margaryne z cukrem, dodać uzyskany ser i wymieszać.
Przekładamy w takiej kolejności:
Ciemny biszkopt - masa - ciasto makowo-kokosowe - masa -ciemny biszkopt - masa - okrągłe biszkopty - na każdy biszkopt nałożyć rodzynkę - galaretka.
Dla osób wyposażonych w KA przygotowanie poszczególnych placków będzie bardzo szybkie i mało pracochłonne. Z podanych proporcji wyszedł mi bardzo wysoki biszkopt, który przecięłam na 3 części, a kokosowo-makową wkładkę przecięłam na pół. W sumie można z tego otrzymać 2 dodatkowe ciasta do przełożenia. Chyba, że ktoś dysponuje bardzo wysoką tortownicą, w którą można włożyć placki, masę i polać to wszystko galaretką z ułożonymi w niej biszkopcikami :-)
W powietrzu pachnie jesienią, a słońce częstuje nas ostatnimi promykami letniego ciepła. Korzystając z tych dobrodziejstw, wychodzę z domu rano, załatwiam niezbędne formalności związane z codziennym życiem (nie moim) i znikam.
Stąd też wielkie braki kulinarne, które mam nadzieję nadrobić wraz z powrotem N. i laptopa, na którym gromadziłam wszystkie ciekawe przepisy do wypróbowania. Z tego powodu proszę o cierpliwość i wybaczenie :-)
Stąd też wielkie braki kulinarne, które mam nadzieję nadrobić wraz z powrotem N. i laptopa, na którym gromadziłam wszystkie ciekawe przepisy do wypróbowania. Z tego powodu proszę o cierpliwość i wybaczenie :-)
